LOTOS Baltic Cup jest powodem do zadowolenia - naprawdę świetne czasy na OSach, gdzie nawet nie wiedziałem, że plasujemy się w pierwszej trójce generalki - taki wynik dobrze wróży na przyszłość.
Osiągniętego na mecie miejsca nie zapowiadał początek rajdu, który rozpoczął się dla Nas pechowo - na pierwszym serwisie padł rozrusznik. Szybka decyzja - wymieniamy. Chłopaki dwoili się i troili, aby go wymienić, niemniej złapaliśmy 3 minuty spóźnienia. Rajd rozpoczął się więc nie od walki, a od odrabiania strat. Później doszły jeszcze kłopoty ze skrzynią, która zakleszczyła się na ostatnim odcinku specjalnym, zaczął z niej wyciekać olej i do końca rajdu podróżowaliśmy tylko na trójce, modląc się aby dojechać do mety.
Wynik tym bardziej cieszy, bo naszym Peugeotem gryźliśmy chłopaków w dużo mocniejszych samochodach. Chyba wyczerpaliśmy już limit pecha w tym sezonie i zaczyna się do Nas uśmiechać szczęście - oby na kolejnych rajdach było już tylko lepiej.
Rajd naprawdę super - fajne odcinki specjalne, świetna organizacja (nie licząc sporego opóźnienia na początku, ale z tego co wiemy nie wynikało to z winy organizatora).
Chciałbym podziękować moim sponsorom, firmom: Inwest-Profil, Aluprof oraz Nice za pomoc finansową, Grześkowi za świetną pracę i atmosferę oraz wszystkim kibicom, którzy tłumnie przybyli na rajd i kibicowali Nam w zmaganiach.
Do zobaczenia na następnej imprezie!




